Pełna szczęścia czy smutku
Tak jak pisałam już we wcześniejszym wpisie z ciąży się ucieszylam, ale to były chyba hormony bardziej niż ja. Każdy mówi że okres ciąży jest czymś wspaniałym , uwielbiają mówić i dotykać brzuszka. A ja? Ja tak nie miałam tylko na początku a potem byłam chyba coraz mniej uczuciowa w stosunku do brzucha. Czemu? Sama nie wiem chyba ta nagła zmiana, to że tego nie planowałam zaczęło mnie przytłaczać. Nie mogłam chodzić do swojej pracy przede wszystkim a nie ukrywam,że praca była dla mnie bardzo ważna. Dzięki niej czułam się jakaś taka potrzebna, silna a gdy tego zabrakło poczułam się taka malutka wręcz nic nie warta. Na szczęście po 2-3 miesiąc trochę się z tym oswoiłam . Mówią, że ciąża zbliza. Oj nie wiem kłócilabym się z tym stwierdzeniem. Ja też tak myślałam, byłam pewna, że to nas wzmocni i będziemy razem wybierać ciuszki i planować wspólne życie. Owszem przez pierwsze parę miesięcy mój partner mówił o ślubie, myślał jakoś o wszystkim . A potem było już coraz gorzej. Nie dość że się nie angażował w przygotowania to odsunął się ode mnie. Ale dlaczego? Nie wiem do dziś . Jak wcześniej mówił często że mnie kocha parę razy na dzień, dawał buziaki przy każdej okazji tak teraz już nie mam na co liczyć. Pomyślicie dołujące, ale nietewty prawdziwe. Czułam się bardzo samotna w ostatnim czasie ciąży , nierozumiałam co się stało , co ja mówię dalej nie rozumiem. Myśli miałam straszne, dzisiaj też się na tym łapie. Nie chciało mi się zyć poprostu. Gdyby nie to, że w brzuchu miałam mała istotkę, która niczemu nie była winna nie wiem jakby się to skończyło. Trzyma mnie ten malec na tym świecie. Ja mogę być nieszczęśliwa, ale to nie powód, żeby unieszczęśliwić jego . Myslałam, że po narodzinach dziecka coś się zmieni, ale jest tak samo żeby nie napisać,że gorzej. I co ja teraz mam zrobić? Myślę, ale rozwiązania nie mogę znaleźć. W ciąży cały czas płakałam, ba dalej płacze z bezsilnosci. Ciężko jest kiedy moment , który powinien być najpiękniejszy w moim życiu okazał się być tak traumatyczny i bolesny jednocześnie. Teraz kiedy mam już swojego małego na świecie chciałabym żeby miał fajny dom i widział kochających się rodziców,ale przestaje mieć nadzieję. Nie wiem czy da się tak odkochać? Tak po prostu i to w takim momencie . Może to kwestia, że wolał by być z kimś innym? Nie wiem i wątpię, że się dowiem, ale dłużej w takiej sytuacji nie dam rady być. Jestem przemęczona w końcu mam trzy tygodniowego bobasa, z którym musimy się dotrzeć i wiecie co by mi wystarczyło wsparcie, przytulenie kogoś bliskiego . Niestety nic z tego i co mam zrobić ? Poszukać sobie kogoś czy zwariować ? . I te wyrzuty sumienia, że nie potrafię się cieszyć tak jak inne mamy. Teraz wygląda to tak jakby był z nami za kare , przynajmniej w moich oczach. Czasem myśle, ze mój patrner ma mi to za złe. Boje się nawet tego na głos powiedziec, ale wydaje mi się jakby uważał, że zniszczylam mu życie, że mnie nie kocha a wręcz nienawidzi . Kiedy jesteśmy sami czuje się nieswojo, obco wręcz boję się coś powiedzieć, żeby nie wzbudzić w nim agresjii. Nie wiem co ja mu zrobiłam, czy jestem aż takim złym człowiekiem? Możliwe, ale czy nie zasługuje na drugą szansę, rozmowę , żebym chociaż wiedziała co mam zmienić, zrobiłabym to. Czasem trzeba schować dumę do kieszeni i choć wiem, że mam ciężki charakter, spróbowałabym się poprawić dla dziecka. W końcu zmiany trzeba zacząć od siebie, podobno. Tylko najpierw trzeba wiedzieć co. Podsumowując ciąża
napewno może być najpiękniejszym okresem w życiu jeśli mamy z kim dzielić te piękne chwile. Mam nadzieję, że większość z was potrafi stanąć na wysokości zadania.
napewno może być najpiękniejszym okresem w życiu jeśli mamy z kim dzielić te piękne chwile. Mam nadzieję, że większość z was potrafi stanąć na wysokości zadania.
Komentarze
Prześlij komentarz