Jak sobie radzić w ciężkich dniach

Dzisiaj znowu piszemy na smutno. Mam nadzieję,że następny wpis będzie bardziej radosnym. Może nikogo nie zniechęci to do czytania moich wpisów, ale cóż póki co niestety taki mam nastrój . Nie wiem czy to już depreseja czy tylko ciężki okres po narodzeniach dziecka. Nie wiem czy to jeszcze jakieś hormony czy nie. Mam tylko nadzieje, że to minie.....samo.  Jestem coraz bardziej pogrążona w smutku. Czuje się nie niepewnie strasznie nie pewnie. Zawsze myślałam,że ślub to taka beznadziejna inwestycja. Tylko papier. A teraz kiedy mam syna wszystko się zmieniło . Przez fakt, że nie posiadać tego świstka mam leki. Boje się, że z dnia na dzień zostanę sama. Z drugiej strony dziś po katastrofalnym dniu i po obsesyjnym swoim dzisiejszym zachowaniu szukałam źródła tego stanu. I już sama nie wiem czego chcę dalej. Wydaje mi się, że mam jakieś załamania osobowości. Tak dokładnie bo inaczej się tego nie da nazwać. Raz w padam w furię, płacz mam myśli, że już nikomu nie jestem potrzebna, a później zaczynam sprzątać i udawać, że wszystko gra. Po głębszym zastanowieniu chyba wiem co jest przyczyną. Mój partner. Niby chce z nim byc, ale dochodzę do wniosku, że miał on na tą całą sytuację największy wpływ. Zawsze byłam samodzielna, pewna siebie. Tak mnie nauczył mój tata, zawsze powtarzał, ile jestem warta i, że wszystko potrafię. Ze wszystkim sobie w życiu poradzę i tak żyłam w tej świadomości przez te wszystkie lata. A teraz czuję się całkiem na odwrót, ale skąd ta zmiana? Nagle czuje się nic nie warta, brzydka , beznadziejna. Jakbym do niczego się nie nadawała i nikomu nie była potrzebna . I już chyba wiem jeden najważniejszy mężczyzna w moim życiu nauczył mnie tego jaka jestem ważna, a drugi przez tak krótki okres potrafił to we mnie zniszczyć. Myśle, że nie z premedytacją, ale to zrobił i świetnie mu to wyszło. Przez te parę miesięcy kiedy dawał mi do zrozumienia, że jest mną nie zainteresowany, ja glu

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

O mnie....

Związki bez przyszłości