Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2019

Związki bez przyszłości

Każdy z nas marzy o czymś stałym i stabilnym. Marzenia o związku pełnym miłości i zrozumienia. Wsparciu, zaangazowania, wyrozumiałości drugiej osoby. O stworzeniu rodziny czegoś tak trwałego, że nic ani nikt nie będzie w stanie tego zburzyć. Ale co w momencie gdy po paru latach udanego związku, w momencie gdy rodzina się powiększa zaczyna się wszystko sypac. Kiedy nagle całe dotychczasowe uczucie umiera a wizja samotności w związku tak przytłacza, że nie widzimy żadnego światełka w tunelu. Czy warto w takim związku trwać tylko ze względu na dziecku? Próbować wzbudzić to uczucie w partnerze na nowo? Czy raczej starać się pogodzić z obecną sytuacja.? To pytanie strasznie trudne zwłaszcza, że dotyka mnie samej . Przecież nie mogę zmusić kogoś do miłosci, a raczej nawet nie powinnam. I co dalej? Udawać, że wszystko jest w porządku? Przecież tak się nie da. Może gdyby mi nie zależała na moim partnerze byłoby mi łatwiej . Niestety u mnie się nic w tej kwestii nie zmieniło. A wiecie to jest w...

Pełna szczęścia czy smutku

Tak jak pisałam już we wcześniejszym wpisie z ciąży się ucieszylam, ale to były chyba hormony bardziej niż ja. Każdy mówi że okres ciąży jest czymś wspaniałym , uwielbiają mówić i dotykać brzuszka. A ja? Ja tak nie miałam tylko na początku a potem byłam chyba coraz mniej uczuciowa w stosunku do brzucha. Czemu? Sama nie wiem chyba ta nagła zmiana, to że tego nie planowałam zaczęło mnie przytłaczać. Nie mogłam chodzić do swojej pracy przede wszystkim a nie ukrywam,że praca była dla mnie bardzo ważna. Dzięki niej czułam się jakaś taka potrzebna, silna a gdy tego zabrakło poczułam się taka malutka wręcz nic nie warta. Na szczęście po 2-3 miesiąc trochę się z tym oswoiłam . Mówią, że ciąża zbliza. Oj nie wiem kłócilabym się z tym stwierdzeniem. Ja też tak myślałam, byłam pewna, że to nas wzmocni i będziemy razem wybierać ciuszki i planować wspólne życie. Owszem przez pierwsze parę miesięcy mój partner mówił o ślubie, myślał jakoś o wszystkim . A potem było już coraz gorzej. Nie dość że się ...

O mnie....

Hmmm.... To mój pierwszy wpis więc myślę, że należało by co kolwiek na swój temat powiedzieć i nakierować mniej więcej tematykę . Czy wiem o czym będzie ten blog ? Chyba nie do końca ... Jeszcze . Wiem napewno że chciałabym gdzieś przelać swoje emocje i odczucia tak żeby w najbliższym czasie nie zwariować. A jeśli chodzi o mnie no cóż nie ma tu za dużo co pisac. Mam 28 lat no a dokładniej jeszcze parę miesięcy mi brakuje:) niedawno zostałam mamą, co zmotywowało mnie do założenia bloga może ktoś będzie miał podobne odczucia i czytając moje wpisy pomyśli " kurde miałam dokładnie tak samo - nie jestem jedyna" . Może potraktuje te wpisy jak terapie, może to pomoże ,może nie, ale myślę że warto spróbować nic mnie przeciez to nie kosztuje . A was zachęcam do czytania, chociaż nie obiecuję, że będzie ciekawie:);)  ale to już ocenicie sami.